poniedziałek, 2 listopada 2015

22. PEWNOŚĆ

  


   Razem z Justin'em siedzimy w całkowicie innej części sali niż Alice i Chris. 
Chłopak powiedział, że zajmie się ustawianiem sceny i rzeczy na niej, a Alice zaczęła mamrotać coś o dekoracjach przy wejściu. My zostaliśmy przy materiale.
   Tak więc wszyscy rozeszli się w swoje strony, ale najniezręczniejsze było chyba to, że nikt z nas się jeszcze nie odezwał. Miałam wrażenie, że obserwują każdy mój jeden ruch. 
Wzdycham kiedy nie udaje mi się rozłożyć poprawnie materiału już któryś raz. 
Myślę tylko o tym, aby te półtorej godziny się już skończyło. 
Patrzę się na Justin'a, który uśmiecha się do mnie rozbawiony.
Tak, to cały on. W momencie kiedy jest w cholerę niezręcznie on potrafi się śmiać. 
Unoszę brwi i też się uśmiecham. Przy nim nie da się inaczej. 
Z innej beczki, zauważyłam, że Chris zawsze gdy Justin jest w pobliżu trzyma się z daleka ode mnie. To dziwne. 
Wstaję, aby pójść w drugi koniec sali po dużą kartkę papieru. Nie jestem i nigdy nie będę malarką, ale mogę spróbować zrobić coś co pasuje do motywu balu. W tym roku jest to ,,Osiemnastowieczny Londyn". 
Uwielbiam Londyn, ale kto daje tak durne tematy przewodnie na BAL? 
Przecież to głupota.
Gdy przechodzę obok Alice posyłamy sobie tylko zabójcze spojrzenia i gdy biorę kartkę znowu wracam do Justin'a. 
- Nie chce tu być - szepczę ta, aby tylko on mógł mnie usłyszeć. 
Posyła mi porozumiewawcze spojrzenie i chichocze cicho.
- Ja też - mruczy i patrzy się na zegarek na ręce. - Jeszcze dwadzieścia minut - oznajmia i robi niezadowoloną minę. 
Tak, dla mnie to też będzie męka.




JUSTIN
   Obserwuje jak dziewczyna kładzie kartkę na ziemi i klęka, aby coś na niej naszkicować. Nie wiem co mam robić, więc po prostu patrzę. Gdy nachyla się, aby narysować coś na samej górze mój wzrok od razu ląduje na jej tyłku.
Cholera.
Wzdycha cicho, gdy coś tam jej się nie udaje. 
Cholera, cholera, cholera.
Jej tyłek jest tak idealny i tak blisko mnie. Przed oczami mam jej nagie ciało w noc kiedy odebrałem jej dziewictwo i mimo tego, iż wiem, że to było złe myślę by zrobić to znowu. 
Oblizuje usta i drapię się niezręcznie po głowie. Staram się nie zamykać oczu, bo non stop mam przed oczami scenę z tej nocy, a to sprawia, że tak po prostu mi kurwa staje. 
Myślę tylko o tym, żeby ją przelecieć. Jestem okropny, wiem, ale ona jest tak cholernie seksowna, że nie potrafię myśleć o niczym innym. 
Na chwilę odwracam głowę w prawo i widzę uśmiechniętego Chris'a, który patrzy się w to samo miejsce co ja przed chwilą. 
No chyba cię kurwa pojebało. 
Czuje jak moje ciśnienie się zwiększa. Nie ma prawa na nią patrzeć. Ja też nie, ale on tym bardziej. 
Posyłam mu mordercze spojrzenie, ale on zdaje się tego nie zauważać. 
- Ehem - wydaje z siebie dźwięk, aby zwrócić jego uwagę. 
W końcu przenosi wzrok na mnie, a ja posyłam mu spojrzenie mówiące ,,Jak nie odwrócisz pieprzonego wzroku, to cię zajebie". Gdy Chris unosi ręce w geście kapitulacji posyłam mu wredny uśmiech. 
Ten frajer zrobił już za dużo i przysięgam, że jeżeli jeszcze go przy niej zobaczę, to wpierdolę mu po raz drugi. Nie ma prawa się nawet na nią patrzeć.


○○○


   Dwadzieścia minut mija szybko. Razem z Sam wychodzimy ze szkoły i rozmawiamy o balu. Nigdy nie lubiłem tego typu imprez. Były nudne, a wybieranie króla i królową co najmniej denne. Miałem zamiar przyjść tylko po to, żeby się upić i pośmiać z par które się kłócą i innych żałosnych rzeczy.
Ale teraz jest Sam.
Kiedy tak o tym rozmawiamy zdaje sobie sprawę z tego, że cholernie chciałbym żeby poszła tam ze mną.  
- Tak w ogóle to masz zamiar iść? - pytam siląc się na jak najpewniejszy ton.
Sam patrzy się na mnie swoimi dużymi oczami.
- Hm, pewnie tak. Za chwile mam jechać do galerii z Megan. Miałyśmy kupować sukienki - wyjaśnia i wzrusza ramionami. 
Kiwam powoli głową. 
Po prostu się zapytaj frajerze.
- A ten... Masz z kim iść? - mamroczę niewyraźnie. 
Dziewczyna przystaje w miejscu i unosi lekko brwi.
- Postanowiłam nie zawracać sobie tym głowy. Miałam zamiar iść sama - deklaruje i uśmiecha się lekko.
NO I TERAZ SIĘ ZAPYTAJ.
- No to nie będziesz sama - mówię i śmieje się. - Też idę sam.
Gdy słowa wylatują z moich ust od razu mam ochotę uderzyć się w twarz.
Tak się nie zaprasza dziewczyn na bal.
Sam unosi brwi i cicho chichocze.
- Tak - odpowiada lekko zamyślona. - Dobra ja spadam. Jak się spóźnię, to Megan mnie zabije - mówi i podchodzi do mnie, aby złożyć pocałunek na moim policzku. 
- Widzimy się dziś? - pytam z nadzieją. 
Nie wyobrażam sobie, że miałbym do jutra jej nie widzieć. To chore, ale uzależniam się od niej i nie umiem bez niej funkcjonować. 
- Po zakupach mogę do ciebie przyjechać - mówi, a ja całuje ją w usta na znak, że ten pomysł mi się podoba. - Zaprosiłabym cię do siebie, ale istnieje szansa jedna na milion, że moja matka jest w domu - mamrocze i przewraca oczami na wzmiankę o niej. 
- W porządku - mruczę. - W takim razie, do wieczora - żegnam się z nią.
Ostatni raz łączę nasze usta i po chwili pozwalam jej odejść. Patrzę się jak odjeżdża. 
Gdy na parkingu zostaje tylko ja także otwieram swój samochód i już chce do niego wejść, gdy przerywa mi denerwujący bardzo dobrze znajomy mi głos.
- Cześć Justin - mruczy i opiera się o maskę mojego mustanga. 
Patrzę się na nią i unoszę brwi. 
- Odwieziesz mnie do domu? - pyta i uśmiecha się cwanie. 
- Gdzie twój samochód? - rozglądam się po parkingu, ale nigdzie go nie widzę.
Alice zawsze przyjeżdża swoim samochodem.
- Przyjechałam z Kendrą, ale mnie zostawiła - odpowiada i robi sztucznie smutną minę. 
Przewracam oczami. 
Nie mogę jej przecież zostawić. 
Kurwa.
- Wsiadaj - wzdycham. 
Wsiadam do samochodu i czekam aż ona wejdzie z drugiej strony. Cholernie nie mam ochoty jej nigdzie wieźć, ani nie mam ochoty przebywać w jej towarzystwie, ale mimo tego jaka sukowata ona jest, przecież nie zostawię jej samej.
- Drogę do mojego domu znasz bardzo dobrze - mówi z uśmiechem.
Oblizuje usta i nic nie odpowiadam. Wyczuwam w tym podtekst. Cholernie wielki. 


SAM
- Zielona? - pytam znużonym głosem. 
Zakupy z Megan są strasznie męczące. Tym bardziej, ze dziewczyna nigdy nie wie czego chce. 
- Nie - kręci głową. - Zieloną miałam na imprezie u Justin'a. 
- Ale tam ta była krótka i jaśniejsza - zauważam. 
- No i co. Nie i koniec - stawia na swoim i znowu wchodzi do przebieralni. 
Przewracam oczami i idę szukać kolejnej. Przyniosłam jej już chyba z 6 sukienek. Mam dosyć. 
Chodzę pomiędzy manekinami i w końcu ją zauważam. Jasna, ma kolor jasnej latte. Jest jedwabna i składa się z kilku warstw. Przód ma krótki, a dół długi. Patrząc się na nią czuję jakbym widziała najbardziej idealną sukienkę na świecie. 
Jest piękna. 
- Kup ją - mówi Megan, gdy staje przy moim boku. 
Jest już ubrana w ciuchy, w których tu przyszła. 
Kręcę powoli głową. 
- Nie - mamroczę - Chyba nie idę na bal - mówię jej. 
Dziewczyna patrzy się na mnie krytycznym wzrokiem. 
- Słucham? Chyba się przesłyszałam. Musisz przyjść - mówi władczym tonem i  patrzy się na mnie niedowierzając. - Czemu niby miałabyś nie przychodzić? 
Wzruszam ramionami i wzdycham cicho. 
- Nie mam z kim iść - mamroczę pod nosem, a gdy dziewczyna patrzy sie na mnie tak jakby dalej nie rozumiała kontynuuje:- miałam nadzieję, że Justin mnie zaprosi. Ale nie zrobił tego. 
- Nie zaprosił Cię? - pyta, a jej oczy robią się jeszcze większe. 
- Nie. Powiedział "No to nie będziesz sama! Też idę sam" - naśladuje jego głos i krzywię się gdy przypomnę sobie ten moment. 
- Auć - komentuje Megan i też się krzywi. - Cóż, to Justin. Może to jego forma zaprosin? 
Kręcę głową zrezygnowana. Szczerze w to wątpię. 
Wychodzimy ze sklepu, a Megan zaczyna temat imprezy Justin'a. 
- Tak w ogóle, to wyjasnisz mi czemu od połowy imprezy byliście cały czas u niego w pokoju? - pyta i unosi brwi z cwanym uśmieszkiem. 
Marszczę brwi. Myślałam, że pod koniec poszłam tam tylko spać. 
- Naprawdę? - pytam. - Nie pamiętam prawie nic z tam tego wieczoru - przyznaje się i krzywię. 
Rudowłosa wybucha śmiechem.
- Nasza słodka mała Sam nawaliła się na imprezie i pieprzyła się po pijaku? - pyta i ściska mój prawy policzek. 
Uśmiecham się, ale gdy dociera do mnie co powiedziała od razu przestaje. 
- Co? Nie - kręcę głową. - Nie przespałam się z nim. 
Megan przystaje na chwilę w miejscu. 
- Przecież nie pamiętasz - zauważa i wzrusza ramionami. 
- Nie muszę pamiętać, żeby wiedzieć, ze nie zrobiłby mi tego jak jestem pijana. Plus, znam siebie na tyle dobrze, żeby wiedzieć, ze ja sama bym tego nie zrobiła - odpowiadam pewnym siebie głosem. 
Nie mam pojęcia co robiliśmy przez całą noc, ale na pewno nie doszło między nami do czegoś takiego. 
Megan patrzy się na mnie z powątpiewaniem, ale nie ciągnie tematu. 
- Skoro tak uważasz - daje za wygraną. - Chodzimy do Channel'a. 



○○○ 


- Gdzie twoi rodzice? - pytam, gdy wchodzę do pokoju Justin'a. 
Przechodząc przez jego dom nie widziałam ani Pattie, ani jego ojca, którego jeszcze nie poznałam.
- Mama pojechała do biura, a ojciec jeszcze nie wrócił z tego swojego wyjazdu - wyjaśnia i rzuca się na łóżku. 
Klepie miejsce obok siebie i uśmiecha się słodko. 
Chichoczę i powoli kładę się obok niego. Chłopak obejmuje mnie w talii i przyciąga bliżej siebie. 
- Kupiłaś sukienkę? - pyta i zakłada mi kosmyk włosów za ucho.
Kręcę powoli głową. 
- Nic ci się nie podobało? - chichocze myśląc, że jestem wybredna.
Ale to przecież nie prawda. Znalazłam sukienkę idealną. Po prostu uważam, że bez sensu jest ją kupować. 
- Było dużo ładnych sukienek, ale kiedy chodzisz z Megan, to tak naprawdę nie masz czasu na szukanie czegoś dla siebie - odpowiadam pół żartem.
W pewnym sensie powiedziałam prawdę. 
Justin kiwa głową w zrozumieniu. 
- Wyobrażam sobie - mruczy. 
Mój wzrok ląduje na czymś za jego plecami. Czymś czego na pewno wcześniej nie widziałam w jego pokoju. 
Unoszę brwi i podnoszę się z łóżka.
- Grasz? - pytam nie kryjąc zaskoczenia. 
Podchodzę do ciemnej, bordowej gitary i ręką delikatnie przesuwam po strunach.
- Czemu się nie chwaliłeś? - pytam i uśmiecham się szeroko. 
Pierwszy raz widzę, jak Justin sprawia wrażenie zakłopotanego.
Wstaje i chowa gitarę do pokrowca. Stawia ją w rogu i uśmiecha się słodko.
- Nie wiem o czym mówisz - odpowiada. 
Unoszę brwi i robię nadąsaną minę.
- No wiesz co - prycham. - Powinieneś coś mi zagrać - mamroczę siadając na jego łóżku. 
Justin wybucha śmiechem i kręci głową. Siada obok mnie i ręką smyra po moim policzku. 
- To zbyt debilne i ckliwe jak na mnie - mamroczę.
Moja mina ciągle się nie zmienia, a Justin nie przestaje chichotać. 
- Proszę? - pytam i robię słodkie oczka. 
Chce zobaczyć i usłyszeć. Jestem ciekawa czy jest w tym dobry. Zresztą, gdyby podzielił się ze mną tą "inną" częścią Justin'a przynajmniej miałabym większą pewność, że coś między nami jest. A nie tylko moje wyobrażenie.
- Romantyczne piosenki grane na gitarze nie są w moim stylu - mruczy i uśmiecha się rozbawiony. 
Krzywię się i odsuwam od niego. 
- No to spadaj - mamroczę obrażona. 
Gdy chłopak chce mnie pocałować kładę rękę na jego ustach i delikatnie go odpycham. Chichocze rozbawiony moim zachowaniem.
- Sam - mruczy mi do ucha. 
- Spadaj - odpowiadam. 
- Sammy - powtarza i chichocze cicho. 
Nic nie odpowiadam. Jednak nie odpycham go gdy delikatnie przegryza płatek mojego ucha i całuje mnie w szyje. 
- Jeżeli chcesz dowodu na to, że naprawdę cię lubię, mogę zrobić to inaczej - szepcze, a mnie przechodzi dreszcz.
Powoli składa pocałunek na mojej szczęce i ciągnie nas w dół tak, że teraz leżymy na jego łóżku. Chłopak , który jest nade mną kładzie rękę na moim udzie. Szuka ustami moich ust, a gdy je odnajduje łączy je. Zaciskam pięść na jego koszulce i przyciągam go bliżej siebie. Pogłębiam pocałunek nie chcąc nigdy tego przerywać. Wolną rękę kładzie pod mój tyłek i ściska jeden pośladek. Automatycznie uchylam usta, a on korzystając z okazji wkłada mi język do środka. Odrywa się od moich ust i składa pocałunek na moim dekolcie. Rozpina jeden guzik od mojej koszuli i uśmiecha się łobuzersko.
- Nie powinnaś się tak przy mnie ubierać - mruczy i rozpina kolejny guzik. - Nie powinnaś ubierać się w nic z czego łatwo cię rozebrać - radzi i odpina kolejne guziki. 
Przez chwilę zastanawiam się czy zaprotestować. Wiem, że gdybym powiedziała, że nie chce, to nic by nie zrobił, ale pokusa jest tak wielka, że nie potrafię odmówić samej sobie. 
Rozpina całą koszulę i składa pocałunek pomiędzy moim dekoltem. Wolną ręką odpina guzik od moich spodni i zsuwa je lekko w dół. Drżę, gdy moje nogi otula chłód. Chłopak sunie ręką po moim nagim ciele i zatrzymuje się na gumce od moich majtek. 
W głębi duszy dziękowałam sobie, że nałożyłam dzisiaj ładne koronkowe majtki, a nie zwykłe kolorowe bokserki - czyli coś co noszę praktycznie codziennie. 
Przejeżdża ręką po mojej dolnej strefie. Przechodzą mnie ciarki, gdy mnie tam dotyka. Ustami wraca do moich ust i składa na nich soczysty pocałunek. 
- Chciałbym coś z tobą zrobić Sam - mamroczę w moje usta i zsuwa mi lekko majtki. 
Przymykam oczy i delikatnie kiwam głową. W tym momencie, może zrobić ze mną co tylko chce. Nawet nie potrafię powiedzieć nie. 
Nawet nie chce.
Chłopak, gdy wyłapuje moje potwierdzenie całkowicie pozbawia mnie majtek. Jego ręka automatycznie ląduje na mojej intymnej strefie, a ja cicho jęczę. 
- Kurwa, jesteś taka mokra - mruczy i wolną rękę wkłada pod moje plecy. Zaczepia od zapinkę od stanika i szepcze: - Tego nie potrzebujemy.
Leżę przed nim naga, ale najbardziej zaskakująca rzecz w tym wszystkim, to to, że nie czuję wstydu. Przynajmniej nie takiego jaki sobie wyobrażałam. 
Patrzę się na niego i zastanawiam się jak to musi wyglądać kiedy pod nim leży naga dziewczyna, a on jest całkowicie ubrany. 
- Zapewne to wygląda dosyć seksownie - odpowiada uśmiechnięty Justin, a ja czuję jak moje policzki stają się czerwone. 
Znowu powiedziałam na głos coś czego nie powinnam. 
Moje rozmyślania na ten temat przerywa ręka Justin'a. Dotyka mnie i powoli wkłada we mnie jeden palec.
- Justin - jęczę, gdy czuje niesamowitą rozkosz w dole mojego brzucha. 
Zaczyna nim we mnie poruszać, a ja nie mogę powstrzymać się przed kolejnym jękiem. To jest tak cholernie nieprzyzwoicie dobre. 
- Oh tak kochanie - mruczy prosto w moje usta. - Jęcz moje imię. Uwielbiam to - za chwilę dokłada do tego drugi palec. 
Przez chwilę czuję delikatny ból, ale nie trwa on długo. 
- Justin - powtarzam, gdy czuję coś w rodzaju motylków na dole mojego podbrzusza. 
Unoszę lekko biodra, a chłopak zaczyna przyśpieszać. Moje podniecenie wzrasta i sięga zenitu. Wolną rękę kładzie na mojej piersi i ściska ją lekko. Nachyla się nade mną i przegryza płatek mojego ucha.
- Dojdź dla mnie - mruczy i zasysa się na mojej szyi. 
Z mojego gardła wydobywa się jęk, gdy czuje się jakby coś we mnie eksplodowało. Przez chwilę przed oczami robi mi się ciemno i zaciskam nogi. Chłopak wyjmuje ze mnie palce i pada obok mnie. Mój oddech jest wciąż przyśpieszony, a moja klatka piersiowa unosi się i opada.
Chłopak przekręca głowę aby się na mnie spojrzeć. Na jego ustach widnieje uśmiech. 
- Jeżeli się ubierzesz, to zdążymy na spotkanie z Liam'em i resztą - mówi. - Ale jak dla mnie, to możesz sobie leżeć tak cały czas - chichocze, a ja uderzam go lekko w ramię i zaczynam się ubierać. 
Nic nie mówię. Nie wiem co mam powiedzieć. 
Jeszcze parę dni temu powiedziałam mu, że chce zacząć od nowa, bo nasze stare relacje były niezdrowe. 
A zamiast tego pozwalam mu robić sobie... to.
To na pewno zdrowy początek znajomości Sam. Na pewno.
Gdy zapinam guzik od moich jeansów i narzucam na siebie koszulę Justin wstaje z łóżka i staje obok mnie. Bez słowa kładzie ręce na mojej pudrowej koszuli i zaczyna zapinać każdy guzik po kolei. Obserwuje uważnie każdy jego ruch. Gdy kończy zostawia jeden guzik przy samej szyi niezapięty. 
- Cóż, rozpiął bym więcej, ale to widoki przeznaczone tylko dla mnie - mruczy i całuje mnie w usta. 
Czuję motylki w brzuchu, gdy te słowa wypływają z jego ust. Podoba mi się to co powiedział. To brzmiało tak, jakbym naprawdę była jego.
Łapie mnie za rękę i schodzimy na dół. Wsiadamy do jego samochodu, ale chłopak zamiast odpalić samochód patrzy się na mnie nieodgadnionym wzrokiem.
- Co? - pytam nie wiedząc o co mu chodzi.
- Nie odezwałaś się od czasu kiedy doszłaś na moim łóżku, zastanawiam się czy zrobiłem coś nie tak - mówi prosto z mostu, a ja uchylam usta.
- Justin! - mówię i chowam twarz w dłonie, gdy czuję, że moje policzki znowu robią się czerwone. 
Jego dobór słów i to jak bezproblemowo o tym mówi, mnie onieśmiela. 
Słyszę jego cichy chichot i za chwilę czuje jego palce na moich nadgarstkach. Odsuwa moje dłonie z twarzy i patrzy się na mnie szeroko uśmiechnięty.
- Więc o to chodzi? - pyta ciągle się uśmiechając. - Tu naprawdę nie ma się czego wstydzić. Przecież parę minut temu widziałem cię nagą - mówi i wzrusza ramionami. 
- Przestań! - powtarzam, a on zaczyna się śmiać. 
Nienawidzę tego, że jestem taka nieśmiała, w momencie, kiedy on mówi o tym tak swobodnie. 
- Po prostu nie rozmawiajmy o tym - mamroczę i opieram się o siedzenie. 
Justin ma ciągle rozbawione iskierki w oczach.
- Cokolwiek sobie życzysz - odpowiada i całuje mnie w policzek.
Odsuwa się ode mnie i odpala samochód. 
Wypuszczam oddech zadowolona z tego, że zakończyliśmy ten temat. 



JUSTIN
  Mógłbym mówić sobie jak źle czuje się z tym, że zrobiłem z nią coś takiego, w momencie kiedy ona nie zna prawdy. Ale wtedy musiałbym okłamać samego siebie. Wcale nie jest mi przykro. Wcale. 
Nie żałuje żadnej rzeczy, którą robię z nią. 
Kiedy po tym wszystkim obserwowałem ją jak się ubiera, pomyślałem sobie, że wcale nie musi znać prawdy. Nikt o tym nie wie. Nikt jej nie powie i jeżeli tym razem będę kochał się już ze świadomą Sam - nawet nie będzie tematu. 
Więc tak. To jest mój plan. Jak cholernie beznadziejnie brzmi. Tak jakby odbiorę jej dziewictwo po raz drugi, ale ona nie musi wiedzieć, że to drugi raz. 



○○○


   Zatrzymujemy się przed nowo otwartą knajpą. Gdy tylko wychodzę z samochodu, aby otworzyć Sam drzwi i patrzę się na budynek, już wiem, że to Megan wybierała miejsce. Całkowicie w jej stylu. 
Przed wejściem splatam nasze dłonie. Kiedyś uważałem, że trzymanie się za rękę jest strasznie denne, ale ostatnio to polubiłem. Podoba mi się to. 
Wchodzimy do środka i gdy witamy się ze wszystkimi zauważam coś, co w ogóle mi się nie podoba. Pomiędzy Megan i Dylan'em siedzi Chris. 
Oh naprawdę brakowało tutaj tylko tego chuja. Czemu on w ogóle ciągle podwala się do naszej paczki? Specjalnie siadam obok niego, tak aby Sam była jak najdalej. Cały czas trzymam ją za rękę. 
- Mięliście być pół godziny temu - mówi Liam i uśmiecha się cwanie. - Co robiliście przez pół godziny? - pyta, a wszyscy oprócz Chris'a zaczynają się śmiać. 
- Dzieci! - krzyczy Dylan. 
Chyba trochę za głośno, bo połowę ludzi z knajpy patrzy się na niego dziwnie. Widzę jak Sam zaczyna się rumienić. Jak zawsze kiedy jest czymś zawstydzona. W jej wykonaniu to cholernie słodkie. Całuje ją szybko w skroń i odpowiadam:
- Tajemnica - uśmiecham się szeroko, a oni znowu się śmieją. 
- Megan znalazłaś na stronie Channel'a te złote buty, których nie mięli w sklepie? - pyta Sam, a ja wiem, że po prostu chce zmienić temat. 
Dziewczyna jej odpowiada i zaczynają rozmawiać o ciuchach. Czyli coś co totalnie mnie nie interesuje. 
Nagle przerywa im wysoka brunetka, która podchodzi do naszego stolika. 
- Co poda... Justin? - pyta swoim wysokim głosem. 
Patrzę się na nią i rozpoznaje w niej Natashę. Unoszę brwi. Nie widziałem jej chyba z pół roku. Cóż, mógłbym powiedzieć, że łączyła nas tylko przyjaźń, ale ona naprawdę dobrze się pieprzyła. 
- Um, cześć - odpowiadam i od razu patrzę się na Sam, która przygląda się temu z nieodgadnionym wyrazem twarzy. 
Wystarczy jedno spojrzenie, aby wiedzieć, że domyśla się co nas łączyło. 
Przenoszę wzrok na Chris'a, który zadowolony przygląda się całej sytuacji. Widać, że cieszy się z obrotu sprawy. Podoba mu się to, że zapewne za chwile Sam wyjdzie zdenerwowana tym jakim chujem jestem. 
- Minęło tyle czasu! - mówi i uśmiecha się szeroko.
- Taa - odpowiadam i ściskam pod stołem dłoń Sam. 
- Jutro jest niezła impreza  na obrzeżach miasta - mówi. - Moglibyśmy pójść razem, tak jak kiedyś - proponuje. 
Czuje jak Sam sztywnieje, gdy słucha tego wszystkiego. Reszta wygląda jakby czekali na wybuch Sam. Tylko Chris ciągle siedzi zadowolony. 
Jeżeli zaraz czegoś nie zrobię znowu będę przechodził przez wielkie kłótnie z nią.
- To jak? - pyta pełna nadziei. 
Gdybym nie czuł do Sam tego co teraz, to pewnie zamiast czekać do jakiejś imprezy pieprzył bym ją teraz w łazience. Ale ona jest. 
I nie mam zamiaru znowu wszystkiego spieprzyć. 
Muszę udowodnić jej, że jest dla mnie ważna. Wiem, że ona tego nie widzi. Zauważyłem to w momencie, w którym nie chciałem zagrać jej na gitarze. Widziałem jak potrzebowała potwierdzenia.
- Chyba raczej nie - odpowiadam i unoszę nasze splecione dłonie, aby pocałować knykcie Sam. 
Wszyscy wyglądają na zaskoczonych. Nawet Liam, który zna mnie najlepiej i wie do czego jestem zdolny. 
Natasha wygląda tak jakby ktoś uderzył ją w twarz, ale ja już nawet na nią nie patrzę. Całuje Sam w skroń i zakładam jej włosy za ucho. 
Uwielbiam to robić. 
- Przepraszam - mruczę jej do ucha i po chwili siadam prosto.
Natashy już nie ma. Wyobrażam sobie jej minę i uśmiecham się szeroko. 
Sam przysuwa się do mnie i kładzie głowę na moim ramieniu. Zaczynamy słuchać kłótni Megan i Dylan'a śmiejąc się przy tym czasem. 
- Jesteś kochany - mruczy mi do ucha, a ja uśmiecham się lekko. 
Z każdą chwilą, ta dziewczyna staje się moim wszystkim. 


○○○
8 dni nie było rozdziału! To tak totalnie nie w moim stylu, że aż w to nie wierzę :o 
Przepraszam, że musieliście tak długo czekać. 

Chcę wrócić do rozdziałów 2 razy w tygodniu, nie wiem jak to zrobię, ale postaram się :')

ROZDZIAŁ 23 SPRZEDAM ZA 30 KOMENTARZY NA CZWARTEK 


Victoria xx

34 komentarze:

  1. Jedno wielkie wow!
    Odebrałaś mi mowę, nie wiem co tu napisać. Nooo. :(
    Eh.. No to czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością! ♥
    Weny! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Boshe tak w końcu! Juz nie mogłam się doczekać haha ❤ Uuu Justin cos czuje, ze twój plan z ukryciem wszystkiego przed Sam nie wypali...Zapros ja na ten bal idioto, bo ktoś inny to za ciebie zrobi! Np. Chris. Ale ojeju takie slodziaki z nich. Jaram sie 😍 Uwielbiam ❤💗

    OdpowiedzUsuń
  3. Aw, znowu słodko.
    Świetny rozdział, ale wyczuwam dramę. Jestem pewna że niedługo znowu jakąś wymyślisz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oni są tacy kochani <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Oni sa razem tacy idealni <3 Nie spierdziel tego narazie :D Justin jest tu taki slodkiiiii :))) Ugg uwielbiam to opowiadanie XD Najlepsze jest to, ze powinnam się uczyć na niemiecki :D No cóż ❤ Czekam na następny :3/nixababy

    OdpowiedzUsuń
  6. Niech Natasha zginie!
    Sam i Justin, no aaaw ❤

    OdpowiedzUsuń
  7. nie mogłam się doczekać tego rozdziału,jest boski,to co robisz tymi swoimi palcami na klawiaturze jest boskie,oby więcej takich momentów ;) czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ahshsudhnwish kocham! Ale znając ciebie, to zaraz coś się zjebie xD

    OdpowiedzUsuń
  9. I zaraz powinno być coś takiego że przyjaciółka sam bierze Justina na stronę i pyta się go czemu nie zaprosił sam na bal i wtedy Justin mowi że zaprosił i bla bla bla i w końcu włada na pomysł takiego romantycznego zaproszenia ! Tak! Haha rozdział swietny. Nie mogłam się doczekać!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeju! Ale z tego Justina romantyk no! Taki jakiś zagubiony w tej miłości jest XD Dał kosza lasce i wybrał Saaaam *-* Boziu jak się jaram nimi! Teraz czekać na ten bal :)

    Buzi

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale jestem dumna z Justina dał kosza jakiejś lasce i wybrał Sam !!! Mam nadzieję , że nim trgo co jest między nimi nic ani nikt nie zepsuję ... A szczególnie Chris i Alice . Czekam nn ❤️ Weny życie✍🏻

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękny. Jak zawsze wszystkie twoje rozdziały są piękne :) ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kurwa dziewczyno szalejssz!! └(^o^)┘└(^o^)┘

    W Twoim wykonaniu wszystko jest perfecy!! ( ̄︶ ̄)> <( ̄︶ ̄)/ (‵﹏′) ╮(‵▽′)╭

    Uwielbiam z perspektywy Justina i hahha to na sali przy dekoracji hali na bal boskie hahha, czekam na kolejny └(^o^)┘❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  14. Oni są tacy słodcy! ☺ rozdział świetny ;) do następnego ;"

    OdpowiedzUsuń
  15. Omg! Cudowny rozdział <3
    Końcówka najlepsza :*
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  16. Perfekcyjny! Jak zawsze! ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. OMG, przez cały weekend non stop sprawdzałam, czy nie ma nowego rozdziału.. ALE NIE ZAWIODŁAM SIĘ <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeju jaki ten rodział jest cudny i wgl taki ahsgsjsh <3 Uwielbiam to opowiadanie. A Justin jest taki mega słodki ❤❤❤ Czekam nn ^'^

    OdpowiedzUsuń
  19. Niesamowity!! Taki słodki<3 czekam na nn;*

    OdpowiedzUsuń
  20. To ff to życie <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Chce już kolejny.
    Świetny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam ten ff:(

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam nadzieję, że dzisiaj będzie tak, jak obiecałaś ❤

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak słodko<3 Jak nie Justin:D
    /s

    OdpowiedzUsuń