czwartek, 3 września 2015

7. ROZMOWA



Odsunęłam się od Dylana. Megan i Liam patrzyli się na nas zdziwieni. Tak wyobrażam sobie jakie musiało to być wstrząsające. Posłałam im niewinny uśmiech i kątem oka znowu spojrzałam się na Justin'a, który złapał Alice za rękę i skierował się w naszą stronę.
- I co teraz? - wymamrotałam.
Dylan spojrzał się na mnie spokojnym wzrokiem. - Wyluzuj.
Wzięłam wdech. 
- Po staremu. Dzisiaj mecz. Przychodzisz nie? - zapytał upewniając się - Trzeba obstawiać wyniki.
Dylan zaśmiał się cicho.
- No oczywiście - odparł. Szturchnął Liam'a - A Ty? Będziesz dzisiaj?
- No pewnie - odpowiedział z entuzjazmem. Później ich rozmowa miała tylko jeden temat. Football.
Przewróciłam oczami. Oni są tacy typowi.
Gdy chłopaki zajmowali się sobą zauważyłam jak Megan nieswojo czuję się przy Alice. Patrzyła się na nią tępo i po jej minie stwierdzam, że chciała jak najszybciej stamtąd uciec.
- Oh, Sam - powiedziała Alice nagle sobie o czymś przypominając - Gadałam z Paul'em. Tym studentem od korków i powiedział mi, że jeżeli chcesz to gdzieś Cię tam wciśnie. Miałam ci o tym napisać, ale wypadło mi z głowy - wyjęła z torby jakąś karteczkę i podała mi ją.
Spojrzałam się na nią i wzięłam ją do ręki. Numer telefonu.
- Dziękuję - wymamrotałam z uśmiechem.
- A teraz powiedz mi gdzie kupiłaś torbę - powiedziała patrząc się na nią z zachwytem.
Zachichotałam.
- W tej nowej galerii przy hali koncertowej - powiedziałam - Ostatnio otworzył się tam Dior i musiałam ją kupić.
- Jest nieziemska - wymamrotała, a ja tylko uśmiechnęłam się lekko.
Chwilę jeszcze rozmawiałyśmy o nowszych sklepach otwartych w naszej okolicy. Czasami nawet Megan dołączała się do rozmowy.
- Idę do toalety - wymamrotała dziewczyna. Wszyscy tylko pokiwali głowami i dalej rozmawiali. Chciałam pójść za nią, bo czułam się w tym towarzystwie po prostu głupio, ale wiedziałam, że ona potrzebuje teraz samotności. 

Zatrzymali się przy nas. Justin jak zawsze miał na ustach ten swój pewny siebie, perfekcyjny uśmiech. Trzymał Alice w pasie, a ja miałam ochotę go uderzyć. 
- Co tam? - zapytał Dylan. Chłopak spojrzał się najpierw na niego, później ma mnie. A ja osłupiałam. Jego wzrok był taki obojętny tak jakby przed chwilą nic się nie wydarzyło.
Nagle nasze rozmowy przerwała Rita i Chris.
- Cześć! - powiedział Chris witając się z chłopakami. Kątem oka spojrzałam się na Megan, która zrobiła skrzywioną minę. 
- No hej! - krzyknęła piskliwym głosem Rita całując Alice w policzek.
Podniosłam brwi. Myślałam, że skoro Alice nie wiedziała o ich romansie i chciała pogodzić się z rudowłosą, to nie przyjaźni się już z Ritą.
A tu proszę...
Zaczęły gadać o jakiejś randce, na którą zabrał ją Chris podniecając się przy tym aż za bardzo. Chłopaki zaczęli gadać o tym całym meczu, a ja i Megan poczułyśmy się wykluczone.
Chłopaki ciągle nie zmieniali tematu, a o tym o czym gadają te wywłoki nawet nie chce wiedzieć. Czy można być szczerym i fałszywym jednocześnie? Bo wydaje mi się, że właśnie taka jest Alice.
Wystarczy, pomyślałam. 
Nie będę stała przy nich jak ta idiotka. Odwróciłam się na pięcie i już miałam odchodzić, gdy nagle ktoś pociągnął mnie za nadgarstek automatycznie odwracając mnie twarzą do siebie. 
- Uciekasz? - zapytał Dylan uśmiechając się przy tym szeroko. Posłałam mu nieśmiały uśmiech. Po tym co stało się przed chwilą czułam się przy nim dziwnie.
- Zaraz dzwonek - wymamrotałam tak naprawdę nawet nie wiedząc, która jest godzina - Idę już pod klasę. 
Dylan podniósł brwi tak jakby mi nie wierzył, ale nie skomentował tego.
- Ym, możemy spotkać się dzisiaj po szkole? - zapytał,  a ja zrobiłam zaskoczoną minę. 
- Okej - wymamrotałam niepewnie - Po co? 
Ciemnowłosy przejechał w zdenerwowaniu ręką po swoich włosach.
- Musimy pogadać. Spotkamy się u ciebie o osiemnastej? 
Skinęłam powoli głową. Miałam złe przeczucie. O czym niby on miałby ze mną gadać? 
- Jeżeli się wyrobię. Dzisiaj i przez cały miesiąc sprzątam strych szkolny - wyjaśniłam zirytowana - Jakby coś, to będę pisać. 
Nagle usłyszałam głośny śmiech za jego plecami. Spojrzałam się w tam tą stronę i zobaczyłam Justin'a, który wygłupiał się z resztą. Szkoda, że nie mięli tak dobrego humoru przy mnie. 
- Okej, to widzimy się później - uśmiechnął się i już miał odchodzić. Ale gdy zobaczyłam jak Bieber zerka w naszą stronę pod wpływem chwili złapałam Dylan'a za koszulkę i wpiłam się w jego usta. On na początku nie reagował ale pozniej zachłannie i niespodziewanie oddał pocałunek. 
Odsunęłam się od niego powoli.  Wyglądał na lekko zdezorientowanego, ale wydawało mi się, że wiedział czemu to zrobiłam. 
Chyba. 
- Do później - mruknęłam z uśmiechem odchodząc. Już nawet nie raczyłam spojrzeć się na tego drugiego. 
Tak naprawdę nie wiem, czy w ogóle go to obchodzi, ale chyba lepiej to sprawdzić, prawda? 
Poszłam do klasy i usiadłam w ławce. Do dzwonka zostało jeszcze jakieś trzy minuty. Moje myśli wciąż krążyły wokół Justin'a. 
Sama nie wiem czemu robię to wszystko. Przecież jasno sobie powiedziałam, że on nic dla mnie nie znaczy. Owszem, jest przystojny. Ale jakoś nigdy nie było między nami wielkiej przyjaźni i nawet nie było mowy o czymś więcej. Teraz jednak patrzę na to inaczej. On jest irytujący, ale zabawny. Potrafi mnie pocieszyć i został ze mną wtedy w hotelu.
To gracz.
Przypomniałam sobie słowa rudowłosej. Czy to znaczy, że przyszedł do mnie wtedy tylko dlatego, że miał na coś nadzieje? 
Westchnęłam od natłoku myśli. 
Za dużo tego. 


∆∆∆


Po lekcjach zmęczona i śpiąca musiałam jeszcze zostać. 
- Mamy tu siedzieć półtorej godziny - jęknęła Megan idąc ze mną korytarzem.
- Nie przypominaj mi - westchnęłam. Półtorej godziny z naszym kochanym przyjacielem - Nie przeżyje tego. Czemu mi trafił się akurat Justin? - zapytałam rudowłosą. 
Ona zachichotała cicho. 
- Wykorzystaj swój wdzięk i zrób coś żeby przestał spotykać się z tą wywłoką - powiedziała Megan mając na myśli Alice - Jest dla mnie jak najlepszy przyjaciel i nie mogę z cierpieć jej przy nim - warknęła przypominając sobie poranną sytuację. 
Nie odpowiedziałam. Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. 
- Oh! I powiedz mi - powiedziała nagle sobie przypominając - Co to miało być dzisiaj z tobą i Dylan'em? - zapytała z podniesionymi brwiami. 
Wzruszyłam ramionami.
- Pocałował mnie - powiedziałam jakby to nie było nic takiego. Nie powiem jej prawdy. Po jego późniejszym zachowaniu sama nie wiem czy chciał mi tylko pomóc - Muszę iść, bo się spóźnię. Do zobaczenia później! - pożegnałam się z nią i weszłam po schodach nie czekając na odpowiedź.
Szłam dalej. Gdy byłam coraz wyżej moje serce biło coraz mocniej. Nie chciałam być z nim sam na sam. 
Weszłam do pomieszczenia. Justin siedział na jakiś kartonach i palił skręta. Zastanawiałam się czy nie boi się robić tego w szkole. I to jeszcze na karnej godzinie. 
Gdy weszłam wlepił we mnie swój przenikliwy wzrok. Podeszłam do jakieś półki i położyłam tam torebkę ciągle czując na sobie jego wzrok.
Ignorując go postanowiłam wziąć się za robotę. Justin gdy zobaczył co robię zgasił skręta i wziął ze mnie przykład. 
Przez pierwsze dwadzieścia minut pracowaliśmy w ciszy. 
- Ty i Dylan - zaczął Justin przerywając ciszę - Spotykacie się?
Przestałam wykonywać czynność zdziwiona jego pytaniem. 
- Um... - wydukałam myśląc nad odpowiedzią - Tak, chyba można tak to nazwać. 
Justin spojrzał się na mnie krytycznym wzrokiem. 
- To mój dobry kumpel - powiedział - Ale...Ale on nie będzie dla Ciebie wystarczająco dobry.
Spojrzałam się na niego spod poniesionych brwi. 
- A kto będzie? Ty? - zapytałam z kpiną - Lepiej zacznij troszczyć się o swoją dziewczynę - powiedziałam specjalnie akceptując ostatnie słowo. 
Bieber zaśmiał się głośno. 
- Że niby Alice? - zapytał ciągle się uśmiechając - Nie mam zamiaru wkręcać się się jakikolwiek związek. A już na pewno nie z kimś takim jak Alice. 
Przestałam pracować i spojrzałam się na niego. 
- Przecież spotykacie się - powiedziałam nie rozumiejąc już niczego. 
- Tak - przyznał Justin - Bo dobrze się pieprzy - zaśmiał się. 
Skrzywiłam się zniesmaczona. Nie dało się opisać słowami jak bardzo wyrafinowany on był. 
- Jesteś obrzydliwy - wymamrotałam - Czyli o to ci tylko chodzi? 
Chłopak spojrzał się w moje oczy ciągle rozbawiony. 
- Tak kochanie - wymamrotał powoli przenosząc wzrok wzdłuż mojego ciała - Tu chodzi tylko o czysty i niezobowiązujący seks - zadrżałam gdy wypowiedział te słowa.
Justin znowu przeniósł wzrok na wysokości moich oczu. Patrzył się na mnie tak intensywnie, aż w końcu odwróciłam głowę nie mogąc znieść jego spojrzenia. 
- Cokolwiek - wymamrotałam. Przez chwilę wróciła do mnie stara Sam. Spojrzałam się na swoje nogi. Nastała między nami cisza, a chłopak gdy zobaczył, że jestem zawstydzona podszedł do mnie powoli. 
Wiedziałam co chce zrobić. 
Podniosłam głowę obserwując każdy jego ruch. Gdy zbliżył się do mnie wystarczająco blisko powoli położył rękę na moim policzku. 
Przełknęłam ciężko ślinę. 
Zbliżył się do mnie jeszcze bardziej zmniejszając odległość między nami. 
- Sam - wyszeptał mi do ucha. 
Gdzieś w mojej głowie jakiś wewnętrzny głos krzyczał mi, że mam go odepchnąć, ale czułam się tak bezbronna. Moje nogi były jak z waty.
Justin delikatnie musnął ustami mój policzek i z każdym pocałunkiem szedł niżej. Gdy zatrzymał się na szyi westchnęłam cicho. Czułam jak zasysa się na niej, a ja dostawałam szału. Poczułam ciepło rozchodzące się na dole mojego brzucha i zacisnęłam usta. Mimo to cichy jęk rozkoszy wydał się z moich ust. Czułam się tak cholernie dobrze. Jedną rękę włożyłam w jego włosy, a drugą położyłam na jego policzku. 
To jego gra, pomyślałam nagle, nie daj się w to wciągnąć. 
Chłopak powoli położył ręce na moim tyłku. I lekko je ścisnął.
I nagle oprzytomniałam. Odepchnęłam go od siebie i pierwsze co zobaczyłam to jego cwany i zadowolony uśmiech. Nasze oddechy były przyśpieszone, a ja ciągle drżałam. 
- Pamiętasz jak mówiłem ci, że wystarczy trochę wysiłku, a będziesz należała do tych naiwnych? - zapytał lekko zachrypniętym głosem - Chyba miałem rację, czyż nie Sammy? - wyszeptał akceptując ostatnie słowa. 
Prychnęłam głośno. Czułam się tak upokorzona. To tak jakby w jakimś cudownym momencie ktoś wylał na ciebie kubeł zimnej wody. 
Nienawidzę go.
- Pieprz się Bieber - warknęłam wracając do pracy.
Chłopak zachichotał. 
- Po prostu to przyznaj. Działam na ciebie w taki sposób, w jaki nie chcesz. Prawda? -zapytał pewny siebie - Tylko pamiętaj. Im bardziej się wypierasz, tym z większą siłą wraca - posłałam mu zabójcze spojrzenie. Pewnie ciągle miałam czerwone policzki, ale miałam to gdzieś.
- Nienawidzę cię - powiedziałam. 
Patrząc się w jego oczy widziałam przenikający smutek. Albo tylko mi się wydawało, bo za chwilę znowu był tym pewnym siebie, perfekcyjnym Bieber'em.
- Oboje wiemy, że tak nie jest - powiedział z uśmiechem.
Zbliżyłam się do niego i posłałam mu tak intensywny wzrok jak on mi wcześniej. 
- Nie bądź tego taki pewny - warknęłam na niego głosem przeciekającym jadem i znowu wróciłam do pracy. Jak tak dalej pójdzie, to ja zrobię wszystko, a ten frajer nic. 
Justin zachichotał przyglądając mi się. 
- Ładna malinka - wymamrotał wskazując palcem na moją szyję. 


∆ PoV:Justin 


Wyszedłem ze szkoły w dobrym nastroju. Mimo, że musiałem siedzieć tam o wiele dłużej niż zazwyczaj, to uważam, że ten czas nie należy do zmarnowanych. W głowie ciągle miałem wzrok Sam. Patrzyła się na mnie tak jak ja na nią kiedy miałem ochotę...
- Wsiadasz? - zapytał Liam przerywając moje rozmyślania na temat dziewczyny. 
Bez słowa wsiadłem do jego samochodu i odjechaliśmy. Przez chwilę gadaliśmy o debilnych rzeczach, aż w końcu nie mogłem wytrzymać i podzieliłem się z kumplem rozmyślaniami na temat Sam.
- Chce ją - wypaliłem nagle. Liam zrobił zdziwioną minę i posłał mi wzrok gdy stanęliśmy na światłach.
- Kogo? - zapytał marszcząc brwi. 
Oblizałem usta.
- Sam! - wyrzucając ręce w górę. Spojrzałem się na niego tak jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie.
- Ło czekaj - wymamrotał chłopak potrząsając głową - Co masz na myśli? 
Poprawiłem się na siedzeniu i odpaliłem skręta.
- Pieprzone dwa tygodnie - warknąłem - Dwa tygodnie próbuję się do niej zbliżyć. Cokolwiek. Spodobała mi się od czasu najazdu na szkołę i robiłem chyba wszystko. Teraz wraca do szkoły, taka - zrobiłem pauzę czując coraz większą irytację - pewna siebie, piękna i seksowna. Dostaje szału! - krzyknąłem. 
- Mów dalej - wymamrotał uśmiechając się pod nosem. Bawiło go to. 
Wziąłem wdech.
- Do tej pory myślałem, że nie działam na nią wcale. Jeszcze kiedy Dylan ją pocałował... - zacisnąłem zęby przypominając sobie ten widok - Myślałem, że podejdę do niego i mu wpierdolę. 
Liam zaśmiał się głośno. 
- Ale jak sprzątaliśmy ten debilny strych, w końcu coś mi się udało - uśmiechnąłem się wypuszczając dym z ust - Dała się dotknąć i... o stary to było takie gorące - wymamrotałem. 
- Co z Alice? - zapytał nagle. 
- Nic. Pieprze ją. Dosłownie i w przenośni - zaśmiałem się, a chłopak mi zawtórował. 
- A co z Sam? 
Zastanowiłem się chwilę. Zmarszczyłem brwi i zaciągnąłem się mocno skrętem. Powoli wypuściłem dym z ust.
- Ją też chce pieprzyć - odparłem po chwili - Nawet nie wiesz jak--
- Oszczędź szczegółów - przerwał mi krzywiąc się. Mimo to ciągle się uśmiechał. 
- Zrobię wszystko, żeby ją mieć - powiedziałem zdeterminowany. 
Liam pokręcił głową. Nagle jego uśmiech się zmniejszył.
- Lubię ją - powiedział poważnym głosem - Jeżeli ją zranisz, to już pewnie nie będzie się z nami kumplowała. Nie możesz jej sobie odpuścić? I tak masz już dużo tych swoich... - ucichł nie wiedząc jak nazwać dziewczyny, z którymi śpię.
Tak, ja też nie wiem jak je nazwać. 
- Ona jest taka niewinna i grzeczna - wymamrotałem w zastanowieniu - Nie ma takiej opcji. Nie potrafię jej sobie odpuścić - powiedziałem. 
Naprawdę nie potrafię.





∆PoV:Sam



Siedziałam w swoim pokoju i odrabiałam matmę, gdy nagle usłyszałam pukanie do drzwi. 
To zapewne Dylan. 
Poszłam otworzyć mu drzwi. 
- Hej - powiedział przytulając mnie szybko.
- Cześć - mruknęłam - Na górę, trzecie drzwi na lewo - odparłam poprzedzając jego pytanie. 
Weszliśmy do mojego pokoju. Usiadłam przy biurku, a on na fotelu obok.
- Więc o czym chciałeś ze mną pogadać? - zapytałam od razu przechodząc do rzeczy. 
- To później. Do meczu jeszcze trochę czasu - powiedział z uśmiechem - Lepiej ty mi opowiedz jak mają się sprawy z Bieber'em.
Westchnęłam cicho poprawiając się lepiej na krześle.
- Próbował dobrać się do mnie w czasie kary - wymamrotałam z ironicznym uśmiechem. 
Dylan uśmiechnął się do mnie cwanie. 
- I jak było? 
Spojrzałam się na niego spod podniesionych brwi i po chwili wybuchnęłam śmiechem.
- Jesteś głupio. Normalnie - wydukałam ciągle chichocząc - Jak się opamiętałam to go odepchnęłam - powiedziałam. 
- Punkt dla ciebie - zaśmiał się - Jak dasz się mu za wcześnie, to szybko się znudzi - powiedział.
Pokiwałam powoli głową. 
- Nie mam zamiaru się mu dawać - odparłam pewna siebie. 
- Yhym - wymamrotał patrząc się na mnie z kpiną. Wzięłam pierwszy lepszy zeszyt leżący na biurku i rzuciłam nim w niego. 
- Pieprz się - warknęłam, a on zaczął się śmiać. 
Rozmawialiśmy jeszcze dobrą godzinę. Opowiedział mi wszystko o tym jaki jest Justin. Był typowym "bad boy'em" i to sprawia, że każda dziewczyna jest jego. Tylko czemu? 
- Muszę się już zbierać - wymamrotał wstając. 
- Oh, okej. Fajnie się gadało - wymamrotałam całkowicie zapominając o celu naszego spotkania. 
Odprowadziłam go do drzwi i już miał wychodzić, gdy nagle zatrzymał się w połowie i spojrzał się na mnie zadowolonym wzrokiem.
- Chodź ze mną - powiedział uśmiechając się szeroko. 
Podniosłam brwi. Czy on zwariował? 
- To przecież męski wieczór. I to jeszcze u Bieber'a w domu - wydukałam zaskoczona. 
Chłopak wzruszył ramionami jakby, to było nic. 
- No i co z tego? A plany zawsze można zmienić - powiedział zaczepnie poruszając brwiami.
- Nie chce. 
- Sam... - zaczął - Zaszalej chociaż raz, co? Po prostu miej wszystko gdzieś i się baw. 
Baw się.  
Czy nie o to chodziło w mojej przemianie? Miałam być tą lepszą i bardziej wyluzowaną Sam. 
- Dobra - powiedziałam po chwili - Daj mi piętnaście minut. 
Wbiegłam po schodach do pokoju.
Więc będę się bawić. 


***


- Przyprowadziłem kogoś - powiedział Dylan na wejściu. Nie dosyć, że nie zapukaliśmy do drzwi, to jeszcze wpierdzieliliśmy się im do salonu.
Okej, czułam się jak intruz. 
- Kogo? - zapytał Justin, a gdy zobaczył jak wchodzę przez drzwi zrobił lekko zdziwioną minę. 
Niespodzianka. 
Chłopaki już siedzieli na kanapie i czekali na mecz. Nie czekając na zaproszenie usiadłam między Liam'em, a Justin'em. 
- No cześć - powiedziałam z uśmiechem na ustach. Wzięłam do rąk paczkę chipsów i rozłożyłam się jeszcze bardziej. 
Liam zaczął chichotać. 
- Jesteś niemożliwa - wymamrotał z uśmiechem. 
- Dziękuję - powiedziałam. Na kanapie chciał usiąść jeszcze Dylan więc przysunęłam się do Justin'a robiąc miejsce temu drugiemu. 
Byliśmy we dwójkę ściśnięci całkowicie. 
- Co tam? - zagadałam do Bieber'a. Oblizałam usta, a chłopak spojrzał się na nie automatycznie. 
Uśmiechnął się szeroko z cwanym wyrazem twarzy. 
- Co ty kombinujesz? - zapytał podnosząc brwi. Uśmiech wciąż nie schodził mu z twarzy.
- Nic - odpowiedziałam i zmniejszyłam odległość między nami. 
Gdy mecz się zaczął wszyscy zaczęliśmy go oglądać. Nigdy za tym nie przepadałam, ale przyznaję, że kibicowanie to niezła frajda. Tym bardziej, że Justin zawsze śmieszne się darł, gdy zdobyliśmy punkt. 
Pierwsza połowa się skończyła. W czasie przerwy postanowiłam wyjść z Dylan'em na taras. 
Było chłodno i ciemno. Jedynie światła z domu dawały jakiekolwiek oświetlenie.
- I jak ci idzie? - zapytał siadając na schodku. 
Usiadłam obok niego.
- Nijak - wymamrotałam - Nic wielkiego się nie dzieje. 
Chłopak pokiwał głową. 
Nagle przypomniałam sobie o tym, że miał mi o czymś powiedzieć.
- Z tego wszystkiego prawie zapomniałam! - poniosłam głos - Co mi miałeś powiedzieć? 
Dylan nagle zrobił się poważny. Oblizał usta w skrępowaniu i spojrzał się w moje oczy.
- Sam, bo... - zaczął.
Czułam jak moje serce zaczęło bić mocnej. Jezu, a jeżeli on się we mnie zakochał? Lubiłam go, ale nigdy nie traktowałam go w ten sposób.
- Em Dylan, jeżeli myślałeś, że ten pocałunek był prawdziwy - zaczęłam się tłumaczyć - i coś poczułeś, to ja nie--
- Jestem gejem - wypalił. 


24 komentarze:

  1. Justin by tylko ruchał .... ale odcinek świetny i tajemnica Dylana -no nie źle XD
    Czekam na następny :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow :O Dylan zaskoczył :o

    OdpowiedzUsuń
  3. jkjhjkaghdy Swietny odcinek czekam na nexta ! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. ten zwiastun też jest śliczny. ^^
    OOOO DYLAN GEJEM, NO NO XD
    Justin by tylko myślał o seksie, zboczuch T^T
    Rozdział jest super. Gdyby to była książka, przeczytałabym w jeden dzień, bo nic by mnie od niej nie odciągnęło.
    Czekam na kolejny rozdział ♥
    Życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
  5. Super . Nie moge doczekac sie nastepnego

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja już miałam nadzieję, że będzie coś pomiędzy Sam i Dylanem:"") Czekam na next^^
    /spencer

    OdpowiedzUsuń
  7. AAAAAA!!! Boski! <3 Czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. O ja cie tego bym się nie spodziewała , że Dylan jej gejem 😵 niech się Sam tak łatwo Justinowi nie daje !!!!!!!!!! Ten pocałunek Sam z Dylanem jeju Justin był chyba zazdrosny ... Świetny rozdział i czekam na następny ❤️❤️❤️ Buziiiii 😘😘

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowny! Juz nie moge sie doczekac co bedzie dalej!:*

    OdpowiedzUsuń
  10. Justin był zazdrosny! sjadhadhsj <3
    Kocham Daniela, haha :D
    Cudowny rozdział, czekam na kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekam na kolejny, swietnie piszesz, wykorzystaj to kiedys ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. czekam na kolejny, pisz szybko :D

    OdpowiedzUsuń
  13. to 20 kom, czekamy wszyscy na kolejny rozdział :3

    OdpowiedzUsuń
  14. wow! Niby to takie normalne, ale żeby Dylan był gejem? Nie spodziewałam się !!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jejku! To jest świetne! Już nadrabiam wszystkie rozdziały! :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Jest 04:30 a ja zamiast iść spać to czytam to opowiadanie i nie mogę się oderwać no po prostu cudowne 💜💜💜

    OdpowiedzUsuń